#26 – Pola torsyjne

Zaczęło się niewinnie, usłyszałem o szemranej koncepcji, mieszającej fizykę z magią, a skończyło się, cóż… ocenę zostawiam Tobie 🙂

Chcesz wiedzieć więcej?

https://sprawdzam.studio/link/polatorsyjne-szypow opracowanie Szypowa, od którego wszystko się zaczęło [PL]
https://sprawdzam.studio/link/polatorsyjne-wywiad wywiad z Szypowem
https://sprawdzam.studio/link/polatorsyjne-opracowanie nic nie mówiące opracowanie, jakich wszędzie pełno
https://sprawdzam.studio/link/polatorsyjne-wojtkowiak dr Diana Wojtkowiak – czym są pola torsyjne?

Ach, ta paskudna fizyka. Gdyby nie jej sztywne zasady, mielibyśmy antygrawitację, teleportację, potężne akumulatory oraz moglibyśmy uczynić Słońce, Księżyc, a nawet Radom miejscami przyjaznymi życiu. Jednak gdy pod kontrowersyjnymi odkryciami zaczynają się pojawiać konkretni naukowcy, za którymi stoją konkretne akademie, i nie mówię tu o Wyższej Szkole Żonglerki Ryżem, warto się na chwilę zatrzymać i zastanowić, czy przypadkiem czegoś nie przeoczyliśmy. Niedawno do mojej bańki informacyjnej przebił się wykład, który wspominał o polach torsyjnych w kontekście rzekomej szkodliwości sieci komórkowej piątej generacji. 5G już się zająłem w odcinku o mikrofalach, zaś polom torsyjnym czas powiedzieć: sprawdzam!

Rosja to kraj niezwykły. W 1998 roku Rosyjska Akademia Naukowa powołała do życia komisję do spraw walki z pseudonauką. Rosyjscy naukowcy w czasach słusznie minionych odważnie poczynali sobie wobec władzy, która nie zawsze świadoma, czy ma do czynienia z wartościowymi badaniami, czy oszustwem, chętnie finansowała cokolwiek, co można by było przedstawić jako potęgę Związku Radzieckiego. Każdy rubel wydany na pseudonaukowy bełkot był jednocześnie rublem, którego nie można już było wydać na rzeczywiste badania. Nie znaczy to, że całe rosyjskie środowisko naukowe jest skompromitowane, zmierzam do tego, że nasi rodzimi pseudonaukowcy to pikuś przy tym, co się wyprawia w Rosji. A jest to istotne dla dzisiejszej historii, ponieważ to właśnie z Rosji pochodzi nasz bohater.

Spróbujmy być przez chwilę poważni, wyjaśniając proponowany pomysł. Pola torsyjne są hipotetycznym elementem składowym próżni, znajdującym się w innym stanie rzeczywistości. Przynajmniej tak mi się wydaje, ponieważ nie znalazłem ich definicji – wszędzie tłumaczone jest, gdzie one się znajdują, jakie mają właściwości, co z nimi można zrobić, kto je wymyślił, czemu się tak nazywają (a nazwa pochodzi od angielskiego torsion, czyli skręcenie). Stąd też moja prośba, jeśli znasz lepszą definicję pól torsyjnych, daj znać w komentarzu). Są nośnikiem energii i informacji.

Hipoteza ta rozkłada nasz Wszechświat na siedem warstw. Osobnymi warstwami są na przykład różne stany skupienia, na osobnej znajdują się cząstki elementarne. Dopiero tych kilka warstw połączonych w jedno tworzy nasz Wszechświat, tak jak dwie połówki bułki, wołowina, dodatki warzywne i sos tworzą hamburgera. Warstwa pól torsyjnych jednak jest niejako zasłonięta przez próżnię i oddziałuje z resztą kanapki rzeczywistości, tak samo jak niewidzialne ciepło jest niezbędne do dobrego hamburgera. Dobierając się do pól torsyjnych uzyskujemy dostęp do potężnych pokładów energii znajdującej się na pierwotnych warstwach rzeczywistości. Ponieważ mają one przenosić również informację, uzasadniają skuteczność biorezonansu, różdżkarstwa, jasnowidzenia i całej masy innych oszustw. W licznych opracowaniach występuje klasyczny technobełkot, możemy poczytać sobie o ewolucjonizmie metafizycznym, ciałach – mentalnym, astralnym i widmowym. Myśl może stać się materią, materia może stać się myślą, wszystko może być wszystkim i niczym jednocześnie, a potem grzyby halucynogenne przestają działać. W samej zaś pracy, którą oczywiście znajdziesz, i to po polsku, w linkach do odcinka, przechodzimy od Einsteina i Penrose’a do czakramów i telekinezy. To tyle, jeśli chodzi o poważne traktowanie tej koncepcji.

Czytałem artykuły i opracowania, widziałem słowa łączące się w sensowne zdania. Czasem nawet się trafił jakiś w miarę spójny akapit. Patrząc jednak z szerszej perspektywy, hipoteza nie ma jakichkolwiek podstaw. Bez trudu znajdziemy sposoby, jak zrobić bojler czerpiący energię z pól torsyjnych, ale nikt jakoś nie wymyślił miernika. Znajdziemy milion zastosowań, ale nikt nie powie, na jakiej podstawie twierdzi, że pola torsyjne istnieją. No ale po co cokolwiek mierzyć, skoro z definicji pola torsyjne są wszędzie i są zupełnie niepodobne do innych pól fizycznych – i to znajdziemy na stronie dr Diany Wojtkowiak z Uniwersytetu Gdańskiego?

Ale wszystko po kolei. Proponentem hipotezy jest Giennadij Szypow, rosyjski oszust i pseudonaukowiec, który w swojej karierze przetoczył się przez takie poważne instytucje, jak Akademia Nowej Świadomości czy Międzynarodowa Akademia Bioenergotechnologii. Stworzył swoją prywatną teorię wszystkiego, nawiązując do uznanych i potwierdzonych teorii naukowych, co laikowi może dać wrażenie naukowości. Dlaczego tak twardo, dlaczego od razu oszust? Jak wspomniałem na początku, pseudonauka w Rosji jest na zupełnie innym poziomie. Istnieją stowarzyszenia, czy wręcz akademie nawiązujące nazwą do poważnych organizacji. W praktyce jednak wygląda to tak, że płacisz i dostajesz honorowe członkostwo w czymś mądrze brzmiącym. Wielu ludzi, widząc „dorobek” – w postaci długiej listy instytucji, nie zastanowi się nawet nad tym, by to zakwestionować. Szypow, świadomie zapisując się do wielu takich huncwotów i świadomie używając ich nazw w swoim biogramie, jednoznacznie dowodzi, że oszustwo pseudonaukowe jest jego zamierzonym celem. Książki, wykłady, konsultacje – pseudonaukę można sprzedać na wiele sposobów, ale to metody dla frajerów z Zachodu. Jesteśmy w Rosji, tutaj się gra na granty naukowe i badania dla wojska, które ciągle chętnie bywają przyklepywane przez urzędników marzących o wielkim triumfie mateczki Rosji. A gdy Kreml poskąpił Szypowowi i jego świcie pieniądza, ruszyli do krajów Trzeciego Świata. Skoro pola torsyjne przewodzą informacje, to czemu nie obiecać wykrywacza złóż ropy naftowej?

I tak, będzie dziś personalnie, bo nie będę obalał samej hipotezy pól torsyjnych. Jak mam obalić coś, co nawet nie ma definicji? Jak można traktować poważnie kogoś, kto podszywa się pod naukowca? Co zabawne, tłumacz pracy Szypowa na język polski, Marian Wasilewski, przedstawiany jest jako fizyk, mimo że prócz tego tłumaczenia jego jedynym osiągnięciem jest książka przesiąknięta New Age’owym hokus-pokus, o tytule „Moja droga ku jaźni”.

Ale przejdźmy do sedna sprawy, jakim cudem na tej karuzeli zuchwałego oszustwa pojawiła się dr Diana Wojtkowiak? Moją pierwszą, roboczą hipotezą było to, że tytuł ten kupiła gdzieś na Wschodzie, lub nawet posługuje się nim bez stosownych uprawnień. Nic bardziej mylnego, tytuł został przyznany w latach 90 przez Uniwersytet Gdański. Jakim więc cudem naukowiec z dorobkiem mógł obrać drogę hochsztaplera?

To już kolejny taki przypadek na polskiej scenie naukowej, choć wyraźną dominację widać w pseudomedycynie. Gdy ktoś z ulicy, bez wykształcenia medycznego, wmawia nam szemraną terapię i mu uwierzymy, to trochę sami sobie jesteśmy winni, ale gdy robi to ktoś, kto podpiera się tytułem doktora, robi się bardzo niefajnie, bo hochsztapler jedzie na zaufaniu do autorytetu.

Pora powiedzieć to głośno, ani tytuł naukowy, ani historyczny dorobek nie robi z człowieka automatycznie autorytetu. Wkład w naukę jest przesłanką do poważnego traktowania wypowiedzi naukowca, lecz jeszcze nie znaczy, że każda jego hipoteza jest prawdziwa. Maria Skłodowska zajmowała się okultyzmem, Linus Pauling zajmował się leczeniem witaminą C – mimo tego, że byli noblistami, parali się też pseudonauką. Mimo tego, potrafimy docenić Skłodowską za jej zasługi, zaś jej zainteresowania spirytystyczne potraktować jako niepoważną ciekawostkę.

Obawiam się jednak, że większość współczesnych naukowców, którzy sięgnęli do pseudonauki, działa celowo. Ponieważ jednak w Polsce ciężko o tak bezczelne pseudoakademie jak w Rosji, używają swoich prawdziwych tytułów naukowych. W pseudonauce jest dużo pieniędzy i nie trzeba ich wydawać na drogi sprzęt czy wieloletnie badania. O ile jestem w stanie zrozumieć żądzę pieniądza, to pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że osoby takie patrząc w lustro mają lekkiego moralniaka, że poświęciły kawałek życia na rozwój wiedzy i czynienie świata lepszym, lecz obecnie świadomie wybierają coś dokładnie odwrotnego, a to wszystko z niskich, egoistycznych pobudek materialnych. 

10 komentarzy

  1. Kruszon
    17 września 2019
    Reply

    Bardzo ograniczony jesteś kolego.

    • admin
      17 września 2019
      Reply

      uwielbiam taką krytykę 😀 a coś więcej? może definicja pól torsyjnych albo cokolwiek innego?

    • Kruszon
      17 września 2019
      Reply

      Jakoś ani słowa nie napisałeś o wynalazkach i urządzeniach opartych na technologiach torsyjnych.
      A wyróżnienia które są tu opisane to za co dostał Gienadij Szypow?
      „Amerykański Instytut Biograficzny (American Biographic Institute) w roku 1998 przyznał mu tytuł Człowieka Roku i zaliczył go do grona 500 osób na świecie, które odegrały najważniejszą rolę w dziejach ludzkości w przeciągu ostatnich stuleci oraz przyznał mu na koniec tysiąclecia Medal Honoru (Medal of Honor) jako jednemu z 2000 mieszkańców Ziemi, którzy odznaczyli się czymś niezwykłym dla pożytku świata.”
      Pozdrawiam.

      • admin
        17 września 2019
        Reply

        Dokładnie o tym mówiłem w nagraniu – American Biographical (nie Biographic) Institute jest fałszywką, która wybiera osoby, którym przysyła propozycje nabycia potwierdzeń otrzymania różnego rodzaju tytułów i nagród, co wiąże się także z prawem publikacji ich biografii w specjalnych wydawnictwach. za 800 dolarów możesz zostać Człowiekiem Roku.
        https://pl.wikipedia.org/wiki/American_Biographical_Institute

        • Kruszon
          19 września 2019
          Reply

          Witam.
          Co sądzisz o eksperymentach
          La Pointa?

          • admin
            19 września 2019

            Nie znam typa, kto to i co to za eksperymenty?

  2. Kruszon
    20 września 2019
    Reply

    Mam rozumieć, że link który wysłałem wraz z komentarzem nie został Tobie wyświetlony?

    LaPoint opisuje prawdziwą budowę Wszechświata.
    Każda cząsteczka elementarna, jak i cały Wszechświat jest zbudowany w taki sposób w jaki on przedstawia to w swoich eksperymentach.

    • admin
      20 września 2019
      Reply

      Został, tylko nie mam najmniejszego zamiaru poświęcać godziny swojego czasu na obejrzenie filmu na youtube. naukowcy jakoś nie mają problemu z przedstawieniem nawet najbardziej skomplikowanych rzeczy w formie pisanej.

  3. Kruszon
    21 września 2019
    Reply

    A więc rozumiem, twój punk widzenia.
    Twoją intencją jest krytyka i świetnie ją wykonujesz. Jednak kiedy ktoś próbuje udowodnić , że ta krytyka jest błędna i w rzeczywistości nie prawdziwa to już jest Ci nie w smak. Rozumiem.
    Twoja Wola i Wybór.
    Powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *